Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   48
            

Wojciech "Keiran" Skitał


Witam was drodzy czytelnicy po raz kolejny na łamach naszego skromnego kącika. Przede wszystkim chciałbym przeprosić za moją nieobecność miesiąc temu, ale mam nadzieję, że kontrowersyjny Pellaeon zdołał jakoś to zrekompensować. W związku z różnymi uwagami dochodzącymi z różnych źródeł mam do was prośbę – uwagi krytyczne wysyłajcie na adres mailowy autora, natomiast bluzgi wyrzucajcie do kosza.



To tyle tytułem wstępu, mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie uznacie za udane, w każdym razie gorąco polecam scenariusz Epizodu Trzeciego, który ryzykując życiem wydobyliśmy. Jeśli za miesiąc będzie tutaj puste miejsce to pamiętajcie – macki Lucasa sięgają wszędzie.
Ja natomiast wpadłem na trop kolejnej ciekawej sprawy. Otóż spójrzmy na świat SW od strony polityki. Mamy Republikę, twór skorumpowany i skostniały niezdolny do podjęcia żadnej decyzji, kiedyś państwo silne potrafiące się jednoczyć i walczyć o wspólne dobro. Senator Palpatine jest jednym z tych, którzy chcą taki stan rzeczy odwrócić. Jak każdy wizjoner, nie jest do końca zrozumiany przez jemu współczesnych, ale jego zamiary udają się – powstaje Imperium Galaktyczne, a porządek i zachowanie prawa to główne zasady. Większość ludzi polityką się nie zajmuje, interesuje ich raczej spokój i to czy mogą zapełnić swoje garnki, tak więc są zadowoleni (to tylko Lucas pokazuje drobne grupki wichrzycieli niezadowolonych ze stanu rzeczy) Niestety wkrótce Imperium zostaje obalone przez wroga wewnętrznego i do władzy dochodzą buntownicy. Nastaje twór o nazwie Nowa Republika, który przez pierwsze lata radzi sobie nawet nienajgorzej (podsycając nienawiść do starego systemu) jako, że ma wspólnego wroga – coraz mniejsze cząstki Imperium. Ale co się dzieje potem? Gdy w końcu obie strony zawierają pokój, okazuje się, że są ludzie, którzy są częścią Imperium z własnej woli. Ważniejszy jest jednak efekt długofalowy – Republika nie ma szans w starciu z nowym najeźdźcą, a dlaczego? Otóż jest skorumpowana i skostniała. Gdyby natomiast nadal trwało Imperium, to Yuuzhanie zostali by natychmiast rozbici.
Wielu z was pewnie myśli teraz, ot kolejny artykuł wybielający Imperium. Nic z tych rzeczy. Popatrzmy na datę pojawienia się Nowej Nadziei – 1977 rok. 3 lata później w Polsce rozpoczynają się przemiany, ale warto spojrzeć trochę wcześniej. Mamy 1935 rok, umiera Józef Piłsudski, zostawiając dość silne państwo, niestety kolejne władze nie są w stanie podjąć koniecznych decyzji (ktoś już widzi analogię?). Następnie mamy wojnę, po której w Polsce zostaje zaprowadzona nowa władza. Co by o niej nie mówić, to porządek jest utrzymywany, a ludzie generalnie zadowoleni (widzicie podobieństwa?) Następnie przychodzi rok 1980 gdy zawiązana zostaje Rebelia przeciwko jedynej słusznej władzy, wtedy też władzę w Imperium otrzymuje Darth Vader i wprowadza stan wojenny. Z tym, że w naszej wspaniałej rzeczywistości sytuacja przebiega trochę inaczej, Rebelia wygrywa nie poprzez walkę zbrojną, ale przy zielonym stoliku. Efekt jest jeszcze gorszy niż zwykle, nie ma tutaj nawet okresu umiarkowanej stabilizacji, od razu otrzymujemy korupcję i brak zdolności administracyjnych. No ale czego możemy wymagać, skoro nasza swojska rzeczywistość jest li tylko pastiszem rzeczywistości filmowej.
[Disclaimer – do zrozumienia powyższego tekstu mile widziana jest znajomość historii najnowszej oraz zainteresowanie polityką. Autor reprezentuje jedynie swoje poglądy i nie ma na celu promowania totalitaryzmu. Jeśli ktoś poczuł się urażony to zapraszam do polemiki]


Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   48